Granie na weselach
Jak założyć kapelę na wesele
Strona Główna      O mnie

Kiedy miałem 13lat podczas odwiedzin u znajomych natrafiłem na stojący na podłodze akordeon. Piękny bordowy Weltmeister. Założyłem go i zacząłem coś wygrywać. Ponieważ słuch mam muzyczny od razu kilka melodii udało się wydobyć jedną ręką. Ważniejsze jednak jest to, że „załapałem bakcyla”. Od tej pory nic się dla mnie nie liczyło poza czynnym uprawianiem muzyki.

Ponieważ to były późne lata osiemdziesiąte i w sklepach myzycznych dostać można było tylko cymbałki lub flet prosty i to jeszcze plastikowy – o akordeonie nie było co marzyć. Ceny ściągnięcia z zagranicy lub kupienia używanego były niebagatelne, ponadto dochodziło ryzyko, że moje nowa pasja to tylko „słomiany zapał”. Tak więc mój tata zdecydował, że na jakiś czas pożyczymy instrument od wujka, który i tak go nie używa, a później zobaczymy co przyniesie czas.  Pożyczony sprzęt wymagał remontu i strojenia, ale po tych zabiegach gra do dzisiaj i jest praktycznie mój (przez zasiedzenie...). Zapisałem się na lekcje gry w domu kultury i zacząłem regularną muzyczną edukację. Pod fachowym okiem robiłem bardzo szybkie postępy i po pięciu miesiącach zaproponowano mi grę w zespole akordeonistów działającym w tymże domu kultury. Zespół był bardzo profesjonalnie prowadzony, regularnie występował na konkursach miejskich i wojewódzkich i po pierwszym roku grania w zespole zajęliśmy pierwsze miejsce na Wojewódzki Przeglądzie Muzycznych Zespołów Młodzieżowych. Ten sukces udało się powtórzyć jeszcze w roku następnym, po czym zrezygnowałem z dalszej gry w zespole. Pojawiły się inne zainteresowania i szkoła średnia, która zaczęła mnie bardziej angażować czasowo. Muzyki jednak nie zarzuciłem, rodzice kupili mi organy elektryczne B-11 (hit jak na czasy dopiero raczkujących keyboardów). Potem jeszcze dokupiłem automat perkusyjny sterowany nożnie i zostałem „człowiekiem orkiestrą”.

Raz w tygodniu chodziłem na próby zaprzyjaźnionej kapeli weselnej posłuchać co i jak grają. To była dobra kapela, a brzmienie i styl ich grania do dzisiaj dość mocno mi się udzielają. Grali  w składzie pięcioosobowym (o puszczaniu mid-ów czy graniu z aranżera nikt jeszcze nie słyszał – był początek lat dziewięćdziesiątych) i właśnie wtedy zaczęło dojrzewać we mnie marzenie o graniu tak jak oni na różnego rodzaju imprezach okolicznościowych. Marzenie może niebardzo ambitne, jak wielu muzyków mogłoby powiedzieć – ja jednak biorąc pod uwagę fakt, że nie skończyłem szkoły muzycznej, a za granie wziąłem się stosunkowo późno uznałem sam przed sobą uczciwie, że wielkiej kariery w show-biznesie nie zrobię, a granie na weselach będzie dla mnie wielką frajdą i będzie mnie motywowało do czynnego uprawiania muzyki.
 
Obecnie jestem członkiem cztero-osobowej kapeli grającej co tydzień na różnego rodzaju imprezach tanecznych.
Gdybym potrafił być w kilku miejscach jednocześnie to gralibyśmy na 10 imprezach w jeden weekend. Niestety to niemożliwe. I dlatego stworzyłem ten serwis - aby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem branży weselno-imprezowej.
Jest mi często żal kilentów którzy odchodzą ode mnie słysząc, że niestety termin jest już zajęty. To właśnie dlatego zachęcam Cię, jeżeli posiadasz dobrą kapelę - daj znać, prześlij demo, zamieść ogłoszenie na mojej stronie, a bedę mógł Cię polecać.
 
Powodzenia

 

 
 
 
 

POLECAMY gustowne
 
powered by prot Hosting - Serwery